Zimowisko 2010 – Twierdze Kłodzko i Srebrna Góra

Czołem ! Wreszcie upragniona relacja z zimowiska 2010, które odbyło się w dniach 8-13 lutego.

W tym roku  było super – to wie każdy kto był:) , kogo nie było zapraszam do przeczytania relacji i obejrzenia fotografii.

Pierwsze 4 dni spędziliśmy w bazie AP – Lunecie Żuraw. Ktoś mógłby pomyśleć „Co wy tam robiliście ? Chyba nudno tak siedzieć na twierdzy bez Tv, DVD, Mp3,www … ” A tu zaskoczenie – 4 dni pełne działania, zabawy, długich nocnych wart przy kominku, kwaśnego spaghetti, nocnych spacerów z widokami :)długich nitek, pękających rakiet śnieżnych, mycia się w śniegu 🙂 gorącej sauny…

Panorama ukazująca Lunetę Żuraw- od lewej most zwodzony, podwalnia i hangar – wszystko w tonach śniegu !

Głównymi zadaniami pobytu w naszej bazie było sporządzenie drewnianych rakiet śnieżnych (przez drużynę  Brązowych) oraz uszycie  kurtek zimowych wg wzoru AP (przez drużynę Młodych Orłów). Co ciekawe nasi podopieczni okazali się tak znakomitymi rzemieślnikami, że zdążyli  wykonać bądź rozpocząć sporządzenie drewnianych łyżek czy drewnianych okularów eskimoskich! Oczywiście przed rozpoczęciem warsztatów rzemieślniczych, musieliśmy z obiema grupami zakupić niezbędne wyżywienie i udać się na popularny „shopping” :P. W akademii staramy się większość rzeczy sporządzać samodzielnie, łącznie z posiłkami a także prostymi wyrobami rzemieślniczymi, które są na „zaliczenie”  dla osiągnięcia wyższego stopnia wg indeksu AP (w końcu to akademia więc index musi być !), czyli wykonując kolejne przedmioty zaczynając od najprostszych np. wioseł do pływania na tratwach, po noże, pasy, koszule forteczne, piły ramowe, miski drewniane itd… możemy zdobywać wyższy stopień i coraz to większy ekwipunek wykonany własnoręcznie (bo wtedy się go szanuje, mój nóż ma już 8 lat!, nóż kupowany ginie po jednych wakacjach w lesie :)) . Oczywiście nie szyliśmy ani nie tłukliśmy siekierkami i dłutami przez całe dnie. Oprócz przyrządzania posiłków w parach, doświadczaliśmy dobrodziejstw tegorocznej zimy (okrzyk- uwaga granat! i głowa w śnieg !) a wieczorami oprócz koleżeńskich pogaduszek organizowaliśmy turniej tzw. walki kogutów.

W piątek wyruszyliśmy do Srebrnej Góry! Tuż po przyjeździe rakiety śnieżne Brązowych poddane zostały pierwszym testom. Niestety wyniki nie były najlepsze, mimo iż rakiety rzeczywiście pomagały przejść przez głęboki na 60-80 cm śnieg  bez „nurkowania” w nim po pas to panująca aura ( temp. ok. -1ºC) powodowała przyklejanie się śniegu do spodów co znacznie spowalniało marsz. Wniosek na przyszłość – rakiety trzeba nawoskować ! Po przechadzce udaliśmy się na Donjon gdzie w dawnej sali zbrojowni upichciliśmy w otwartym kominku przepyszne  podwawelskie kiełbaski! Chłopaki na pewno zapamiętali, iż kabla się nie depcze 😉 . Po posiłku udaliśmy się na edukacyjną ścieżkę po kazamatach fortecznych. Dla młodzieży szalenie ważne jest uświadomienie, iż fortyfikacje to nie same zwały ziemi, kamienia i cegły. Przez przekazanie  historii i szczegółów działania poszczególnych pomieszczeń (tj. lazarety, latryny, piekarnie, laboratoria) a  czasami  nawet rozwiązywania zagadek konstrukcyjnych oraz uczucia tajemniczości, młodzi doceniają potęgę i trud włożony w budowę tak wspaniałych  i ciekawych obiektów. Niesamowite wrażenie zrobiły na nas wszystkich napotkane lodowe twory, sople  były tak długie jak niektórzy uczestnicy 😉 Nadchodzącą noc spędziliśmy w kazamacie bastionu niskiego. Tam po doładowaniu brzuszków zupkami chińskimi i chwili odpoczynku przystąpiliśmy do najbardziej wyczekiwanego momentu zimowiska – projekcji filmu Himalaya- dzieciństwo wodza... Jak się okazało film na tych którzy nie zasnęli zrobił piorunujące wrażenie ( niestety śpiochów było więcej).  Po alarmowym wybudzeniu, podzieliliśmy się wartami przy kominku. Za dobre sprawowanie postanowiłem dodatkowo nagrodzić  moją dzielną ekipę i wyświetliłem drugą cześć pewnego filmu związanego z autkami, które zmieniają się w roboty… co lekko zirytowało mnie… nikt nie zasnął przez cały film 🙂

Nadszedł poranek – ostatni dzień zimowiska. A co jest najlepsze o poranku? Spacer po twierdzy w śpiworach!

Ostatnią misją wyjazdu było dotarcie do Fortu Rogowego. Mimo, iż brnęliśmy po kolana w śniegu (przynajmniej ten na początku tak miał :)) humory w ekipie dopisywały. Dopiero po zejściu do fosy gdzie śnieg był głęboki nawet na metr, miny spoważniały. Każdy krok wymagał większego wysiłku a fakt, że spodnie i buty nabierały wody od śniegu nikogo nie cieszył. Po osiągnięciu naszego celu i wdrapaniu się do fortu nadszedł czas na obiadek i rozpalenie ostatniego ogniska. Chlebek z masełkiem smakował bosko, a cudowne uczucie ciepła było cenniejsze niż worek słodyczy (wiem, że na zdjęciu tego nie widać ale to było najmilsze ognisko ze wszystkich zimowisk jakie przeżyłem a było ich już 8). Na koniec, wspólnie podsumowaliśmy minione dni tzw. rundką. Każdy po kolei opowiadał na zadane pytanie (np.co mógłbym zrobić lepiej, co mi się podobało najbardziej w moim/drużyny działaniu). Pierwszy raz prowadzenie rundki przekazaliśmy młodszym wychowanką-Weronice i Kryspinowi. Wywiązali się oni na tyle dobrze, iż muszę ich ale i też wszystkich uczestników bardzo mocno pochwalić ! Pamiętam pierwsze rundki 2 lata temu kiedy to odpowiedź na pytanie zamykała się w co najwyżej dwóch wyrazach – nie wiem… Tym razem było wspaniale…

Podsumowując tegoroczne zimowisko oceniam najwyżej ze wszystkich na 5, mimo iż przeżyłem już kilka zimowisk na których robiłem niesamowite rzeczy i zaliczałem każde zadanie (np. w 2006 r. kiedy to zimowisko trwało 8 dni w zaaranżowanej do bytowania kazamacie w SG –  zaliczaliśmy: nocowanie we własnej jamie śnieżnej.  Akurat wtedy było -25ºC, co gorsza wartownicy odwiedzający mnie co godzinę kusili  świeżutkimi plackami ziemniaczanymi, a ja nie mogłem wyjść :(). Chyba po prostu kocham przekazywać moje umiejętności i wiedzę  i widzieć postępy u swych wychowanków !

Na końcu muszę podziękować Fortecznemu Parkowi Kulturowemu w Srebrnej Górze i jego całej przemiłej ekipie  za pomoc ! Dziękuje również Dziadkowi Sobelków za pomoc z transportem oraz Fryderykowi Wielkiemu za budowę naszych wielkich twierdz 🙂 Czołem!

Poniżej cała galeria zdjęć!

Published in: on 27 lutego 2010 at 00:29  4 Komentarze  

The URI to TrackBack this entry is: https://akademiaprzygody.wordpress.com/2010/02/27/zimowisko-2010-twierdze-klodzko-i-srebrna-gora/trackback/

RSS feed for comments on this post.

4 KomentarzeDodaj komentarz

  1. No, opisik w porządku, ale gdzie opis „ZBRODNI DOSKONAŁEJ”?

  2. Ha ha wiedziałam, że o to zapytasz dlatego nie umieściłem notki w relacji, to moja ZBRODNIA DOSKONAŁA!!!. P.s. Herkules zwinął mi gorącą kromkę chlebka z masełkiem i to tak niepostrzeżenie, iż nie wiedziałem któż podjął się tak niebezpiecznego czynu:)

    • Ja tylko zagadałem… A Kamil Z. z kijem się czaił:P
      I tak Kromka została zwinięta:)
      Jak z nią uciekałem to i tak dopadła mnie kara, upadłem w śnieg(twarzą)…

  3. Przepraszam bardzo za usterki w powyższej relacji, edytor chciał za wszelką cenę utrudnić mi jej wstawienie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: